Szybki start

Chcę być on-line już dziś, strona niech powoli nabiera barw.

Tu i teraz nie są synonimami dobrze zrobionej strony internetowej. Im ma być lepsza, tym więcej pracy trzeba w nią włożyć. Nawet budowana na gotowych rozwiązaniach nigdy nie jest w stu procentach bezbłędna, nie wspominając o nadchodzących aktualizacjach wszystkiego, na czym jest budowana dziś. Jednak nie wszystkie projekty trzeba ukrywać do ostatniego momentu podgrzewając atmosferę, aż do wyznaczonej 9:30, gdy wreszcie mogą wtargnąć tłumy wykupując zapowiedziany cud techniki sadowniczej, kto pierwszy, ten lepszy. Jeśli na celu nie ma zarobku w tak specyficzny sposób, strona w formie bardzo podstawowej może stanąć prawie od razu. Nie trzeba jej wcale robić w domowym zaciszu z sąsiadem remontującym mieszkanie i naszą smogosferę, aż klient zacznie nas budzić wczesną porą około 11, by sprawdzić postępy w pracy. Pierwszy etap z zadatkiem zmobilizuje twórcę, bo praca będzie widoczna na co dzień przez wszystkich zainteresowanych, oraz zleceniodawcę, który nie zobaczy nic, poza tym, co zdoła zebrać i przesłać front-end deweloperowi.

Wczesny etap powstawania strony

W kilku słowach, co następuje:

  • wybranie nazwy domeny (np. over40.pl),
  • zakup i aktywacja domeny (tak do 48 godzin, a często wcześniej),
  • zakup hostingu (proponuję 20% zniżki na LH.pl),
  • instalacja WordPress,
  • wstępna konfiguracja z umieszczeniem bardzo wymaganych danych, jak:
    • nazwa serwisu (np. firmowe strony internetowe),
    • jego opis (wyjaśniający cel strony np. tworzenie stron www dla organizacji i biznesu),
    • logo,
    • kolory (3 główne kolory dopasowane do logo, ewentualnie głównego zdjęcia),
    • wybrane czcionki (2 kroje, z księgi znaku, jeśli posiadana),
    • zdjęcia (np. siedziba firmy, aspekt pracy, kojarzone z działalnością i celem),
  • pierwszy artykuł (o firmie, działalności, ze słowami kluczowymi pod SEO),
  • ikona, tzw. favicon, którą widać na zakładce po lewej w przeglądarce internetowej (mini logo),
  • nazwy firmy, czy instytucji,
  • adres,
  • telefon,
  • e-mail (najlepiej z zakupionej domeny np. kontakt@over40.pl),
  • imiona do kontaktu (a nawet mini zdjęcie).

Bez niektórych informacji wstyd zaczynać, więc nie zaniedbujmy klientów.

Taka mini wersja przyszłości musi być responsywna. Noworodek jest małym człowiekiem, który będzie tylko rósł, piękniał umysłowo i fizycznie, nawet gdy jest jeszcze bez włosów i zębów. Strona z niewielką ilością informacji też może kompletnie wyglądać, a nawet powinna, bo wtedy łatwiej jest ją rozwijać. [Przykład umieszczę wkrótce].

Tytułowy szybki start, to rodzaj podejścia do projektowania strony w czasie jej budowania. Trzeba mieć na uwadze, że wszelkie zmiany są sumowanymi kosztami, czyli gdy ostatecznie wybrana zostanie np. trzecia wersja z pięciu, to zapłacić będzie trzeba za wszystkie, ponieważ były tworzone, jak prototypy, tylko finalnie nie weszły do produkcji, a koszty zostały poniesione na ich stworzenie i tak. Opłaty też są pobierane etapowo, bo produkt istnieje (domena, hosting, zainstalowany i skonfigurowany WordPress), a tylko się go rozwija.

Przy pisaniu kodu do przygotowanej przez grafika makiety, oczywiście zaakceptowanej przez klienta, jest inaczej, ponieważ zmiany są dopiero brane pod uwagę po pełnym zakodowaniu. Przynajmniej teoretycznie, ponieważ wszystko tu zależy od budżetu klienta.

Zadatek, który jest znaczną częścią opłaty za stronę, to pokrycie nie tylko pracy do pewnego etapu, ale przede wszystkim zwrot kosztów za stosowane przez developera narzędzia. To rozwiązanie pozwala zatrzymać pracę na jakiś czas, gdy rozliczony zostanie kolejny etap. Strona będzie działać, choć niedokończona, bo bez optymalizacji i bez wsparcia. Natomiast jej rozwój może być kontynuowany po czasie, albo przez kogoś innego wliczając w to pracowników firmy zlecającej. Korzyścią dla twórcy, poza na pewno mniejszym zarobkiem, jest brak zobowiązania do jakichkolwiek nieodpłatnych poprawek, lub całkowita z nich rezygnacja.

Rozpoczęcie od zaraz jest dobrym wyborem, gdy trudno określić zlecającemu, czy będzie w stanie dostarczyć potrzebne materiały w racjonalnie krótkim czasie. Wtenczas rozłożenie tworzenia strony na zamknięte etapy oddzielone w czasie mimo, że w sumie kosztowniejsze dają obu stroną perspektywę, której zawsze brakuje w kompletnych projektach.

Trudno mówić o szybkim starcie, jako rozwiązaniu dla sklepu internetowego. W biznesie wszystko musi być zapięte na ostatni guzik. Natomiast strony tematyczne, gdzie zdjęcia i artykuły będą pojawiać się przesz cały rok mogą skorzystać z takiego modelu, nie koniecznie godząc się na kilkumiesięczne przerwy budowaniu, gdy jest to dopiero szkielet strony.

Wybór jak zawsze należy do klienta.

Dla wszystkich, którzy dzięki nim się spełnią bez przepychania się na portalach społecznościowych w kolejkach dawców kawałków duszy. Twoja własna strona, za którą zapłacisz, nie poprosi cię o twoje zdjęcia, rodziny, dzieci, strasznych i pięknych chwil, twoje preferencje zakupowe wyłuszczone z historii dumy i porażki rzeczy, o które tak zabiegasz i z satysfakcją się chwalisz, gdy już zdobędziesz. Nie podkradnie ci niczego zapisanego małym drukiem, tylko po to, by na tobie zarobić wykorzystując twoje słabości wyliczone tajemnymi algorytmami. Strona, to przystań bez tłumu innych, wyprzedzających cię postowiczów, bez rankingu lepszości, trendów mierności, poprawności politycznej tylko dla krzywdzonych mniejszości tylko w dużych mediach i na pochodach, a żadnej, gdy już nikt nie patrzy. Mała, czy duża, tęczowa, szara, czarno-biała odbijać będzie twój obraz w sieć.

Lepsza strona życia

A może na niej zarobisz, jeśli nie teraz, to w przyszłości, bo wszystko na to wskazuje, że się da, a później już się nie da bez. Jak wiele można się nauczyć, gdy budujesz, kiedy inni patrzą, albo tylko mogą spojrzeć. Poznasz i już ci nikt nie wmówi, że jest inaczej. Zrobienie strony, niewielkie programowanie, kręcenie filmów, prezentacja – auto, to jak nic zadania dla przedszkolaka. A my, ludzie po 30stce, 40stce, 50tce i dalej, którym tego w młodości nie zaoferowano, czemu nie korzystać dziś, jest przecież, prawda?

Nie zależnie od wieku nowe technologie, te onieśmielające poza kręgiem uwagi naszego życia domowego, zawodowego mogą pomóc, dać komuś znać, niespodziewanemu. Jeśli pracujesz w organizacji, gdzie nie ma strony, albo jest stara, zdezaktualizowana, a przydałaby się nowa stwórz ją za niewielkie pieniądze, nie za darmo. Czas, który jej poświęcisz, nie będzie opłacony przez nikogo, więc nie za darmo. Nie ma nic za darmo, ale za niektóre działania nie płaci się pieniędzmi. Często są droższe, jak darmowe komunikatory. Tani hosting, domena miejska, WordPress, to może nawet nie być 100zł rocznie, czyli jakieś 2zł na tydzień, a tyle frajdy, zamiast seriali o cudzym życiu, gdy nasze siedzi na fotelu, czy wersalce i na nie patrzy, w chmurze emocji i braku działania.

Masz swoje lata i może byś coś zrobił w kierunku swoje WWW? Napisz do mnie, pomogę, powoli, nie często, a wystarczająco, by ruszyć z miejsca. A gdy zapytasz, co z tego będę miał? Nie wiem, nie wyliczę tego w żaden sposób, choćby się dało, bo gdybym jednak określił, to zamknę się w tych ramach i nie zauważę okazji, która się pojawi, oczekując czegoś wyliczonego. Właśnie dlatego proponuję stronę – przygodę. Takie to inne strony, stron, strony.

Czego można oczekiwać od osoby tworzącej strony internetowe innym przez pryzmat tego, czym się zajmuję?

Budowanie stron WWW, czy może ich tworzenie, albo projektowanie? To pierwsze sugeruje, że istnieją już komponenty, jak cegły, które potrzeba tylko poukładać do projektu. Tak też jest, gdy osobie, tzw. Front-End Developerowi, zajmującej się ułożeniem elementów graficznych i tekstowych dostarczy się makietę (mockup). Projektowanie będzie tylko zamysłem, natomiast tworzenie będzie połączenie projektowania i budowania. Im więcej osób wyspecjalizowanych w swoich zadaniach bierze udział w tworzeniu strony WWW, tym efekt końcowy powinien być lepszy.

Etapy postępują po sobie, więc nawet jedna osoba może zrobić je wszystkie w podobnym czasie. Na szybkość wpływa użycie gotowych elementów. Wtedy nie trzeba projektować każdego takiego elementu z osobna, ale wystarczy dostosować istniejące, a ciężar projektowania przeniesie się na łączenie elementów w bloki, te w sekcje, a na końcu w strony.

Sam wyraz strona odnosi się do całego zespołu stron w serwisie internetowym, jak i do pojedynczej, wyświetlanej pod wskazanym adresem. To trochę tak, jakby nie mieć określenia na książkę, a używać zastępczo kartka. W sumie nie widzimy nigdy całej strony, jako ich zbioru, a za każdym razem jedną stronę z całości.

Poza wizualną, nomen omen, stroną serwisu jest jeszcze jego odpowiednik prac na zapleczu, za co odpowiada Back-end Developer. W jednoosobowych firmach będzie to ten sam Developer. Na tym etapie rozmowy dotyczą dostosowania sposobu podziału i wprowadzania treści, by było to klarowne dla ludzi odpowiedzialnych za ich uzupełnianie, a za razem ułatwiło pobieranie ich przez mechanizmy front-endu. W wielostronicowych serwisach architektura treści jest kluczowa w przeciwdziałaniu przyszłemu chaosowi, który pojawia się wraz ze wzrostem nieposegregowanych artykułów i zdjęć. Trzeba przewidzieć cykl życia wiadomości dla odbiorców zewnętrznych i miejsca oraz dostępu do nich po dłuższym czasie. Poprzez zaniedbanie w serwisach widać aktualności sprzed kilku lat i od razu przechodzi ochota, żeby pozostać i korzystać z takiej strony.

Wielu używa różnego rodzaju komórek, rzadziej komputerów, czy tabletów, chociaż małe laptopy zaopatrywane w dotykowe ekrany powoli je zastępują dodając kolejnych rozmiarów wyświetlaczy i ich rozdzielczości. Na większym ekranie można zmieścić więcej informacji, na mniejszych muszą się one składać z rzędów w kolumny, by ciągle być dostępne, ale czytelne, a nie pomniejszone do czarnych robaczków. Na źle zbudowanej stronie wyrazy wychodzą z ram, często poza ekran, lub wymuszają nienaturalne poziome przewijanie, gdy nie było to w zamyśle specyficznej estetyki. Im więcej jest elementów, które na siebie oddziałują, tym łatwiej o błąd, który ma właśnie takie skutki. To dlatego dąży się do prostoty w widoku stron, ponieważ najładniejszy widok zostawi złe wrażenie przez kłujący w oczy byk. Ponieważ na rynku jest wiele przeglądarek internetowych (Chrome, Firefox, Opera, Edge, Brave, przeglądarki producentów na komórkach, czy firmowe Apple, że wymienię kilka), które nie zawsze wyświetlają strony identycznie, błędy pojawiają się nieplanowanie. Dlatego właśnie proponuje się wsparcie, już po umieszczeniu strony w Internecie, by móc je na bieżąco eliminować, gdy zostaną zauważone i przekazane do usunięcia. Mogę śmiało powiedzieć, że dziś standardem jest profesjonalizm w tworzeniu stron dla każdej rozdzielczości i rozmiaru ekranu. Kto nie ma go w ofercie nie powinien być brany pod uwagę, bez względu na technologię stojącą za tworzoną stroną.

Technologia szybko się rozwija, więc i starzeje. By dorównać nowym czasom należy strony odświeżać do wyglądu i specyfikacji kodowania. Tu podzielę się trochę wiedzą programistyczną. Aby przykładowe zdania były ujęte w akapit, taki blok treści, to umieszcza się je między tzw. znaczniki. Jest ich wiele rodzajów i mają specyficzne przeznaczenie. Dzięki nim można np. dać znać czytnikom dla ludzi z trudnościami w odbiorze treści wizualnej możliwość przesłuchania strony. Ale żeby to było logiczne dla takiego czytnika teks na stronie musi być odpowiednio ujęty w te znaczniki. W przeciwnym wypadku nagłówki, treści główne i poboczne mogą się mieszać w jedną mało zrozumianą całość. Dla ludzi widzących łatwo jest odróżnić artykuł i reklamę. Osoby niedowidzące mogą zdać się tylko na umiejętności programisty, który pisząc kod zadecyduje, czy zostaną społecznie wykluczeni.

Z tym kodem, którego nie widzi się, a tylko jego efekty, mają do czynienia także roboty sieciowe, które indeksują strony, by móc ocenić ich zawartość i zaproponować pozycje w wyszukiwarce, czy to Google, czy Bing, albo innej z rynku azjatyckiego, czy rosyjskiego. To kolejna strona warsztatu medalowego developera, czyli przygotowanie stron pod SEO - optymalizację kodu i strony pod wspomniane wyszukiwarki. Google nie ujawnia algorytmów, które wpływają finalnie na pozycje na stronie, aczkolwiek nie kryje się z kryteriami oceny wytykając powody jej obniżania. Jest to szybkość wczytywania strony, więc jej wielkość wliczając w nią wszystkie dołączone pliki, w tym zdjęcia, o których pojęcie mają, a co najmniej powinni, twórcy stron. Im główna strona jest obfitsza, tym gorszą będzie miała notację. Poza rozmiarem jest też szybkość narysowania się strony na naszych ekranach. Jeśli nic jej nie blokuje, a często się jednak zdarza stronom nieoptymalizowanym, czyli tam gdzie koszty się obcięło, to różnica między komputerem a komórką jest zawsze znacząca. Rankingi są robione dla komputerów, ale z naciskiem na smartfony z wolniejszym Internetem, bo takie dziś przeważają na rynku. Powiedziałem tu tylko o przygotowaniu pod SEO, a nie o nim samym, ponieważ to jest sprawa osobnej usługi.

Aktualnie nie świadczę jej, ponieważ koszty dobrego pozycjonowania, czy wręcz małych kampanii potrafią przekroczyć wartość strony kilkukrotnie, jeśli nie od razu, to na pewno w kilka miesięcy. Do tego trzeba znać rynek branży i umiejętnie korzystać z dość drogich narzędzi marketingowych. W tej kwestii zaufałbym tylko firmom z polecenia, których obroty się naprawdę zwiększyły. To tylko moje zdanie na skuteczność reklamy.

Wracając do budowy strony nie sposób nie wspomnieć o elementach graficznych, które znacznie je ubogacają zgodnie z przysłowiem, co tkwi w szczegółach. Jeśli nie ma gotowego rozwiązania zawsze służę pomocą w niewielkich elementach, logach, reklamach internetowych, czy przeróbce dostarczonych zdjęć. Nie jestem profesjonalnym grafikiem z dyplomem i jeżeli mają państwo takowego, to proszę skorzystać z jego umiejętności. Wszelkie elementy, które wykonuję nie są wliczane w cenę budowy strony. Można oczywiście użyć zdjęć dostępnych stronach, które niekiedy proszą o zamieszczenie wpisu, skąd ono pochodzi. Osobiście zachęcam robienie zdjęć samodzielnie swoim telefonem, bo prawa do nich ma osoba, która je zrobiła i nikt inny się o nie nie upomni.

Wszelkie materiały, wliczając zdjęcia, muszą zostać mi przesłane na mój email ze wskazaniem na której stronie mogę ich użyć i kto je przesyła.
Gdy strona jest opłacona i dostępna w Internecie pod wybraną przez państwa domeną i hostingiem zostaje uznana za gotową, co jest równoważne z rozpoczęciem czasu wsparcia. Od tego momentu można kontaktować się w sprawie zauważonych błędów, niewielkich zmian i, obsługi strony. Bez kontaktu będę dbał o aktualizację wybranego systemu CMS (na razie w ofercie jest WordPress) oraz wszystkich płatnych i bezpłatnych dodatków zgodnie z umową (najczęściej od 6 do 9 lub 12 miesięcy). Wszelkie większe zmiany, jak dodanie nowej podstrony, lub elementów, przez interakcje których będzie trzeba na nowo ustawić responsywność (dostosowanie strony do różnych rozdzielczości) będą liczone osobno przez zadatek.

Wyliczając cenę usługi wykażę elementy dodane do strony, za zakup których poniosłem koszty i jaka część z nich będzie ujęta w gratisie, mimo wyższej, obecnej ceny rynkowej.

Języki w skrócie

Strona Internetowa to HTML, reszta jest dodatkiem, acz bardzo ważnym, bez którego nowoczesne dzisiejsze strony nie są w stanie się obejść. Myślę tu o CSS, czyli opisywaniu głównie wyglądu i rozmieszczenia każdego elementu. Kolejnym jest język JavaScript (JS), dzięki któremu i jego wielu bibliotekom jesteśmy dziś w stanie budować złożone zależności wszystkich elementów i interakcji z użytkownikami. Są jeszcze języki biorące udział w zarządzaniu samym kodem strony, jak PHP używany w WordPressie, który montuje plik strony html z wielu fragmentów w tym pobranych z baz danych, obsługiwanych w WordPress przez kolejny język zwany SQL. Główne języki są kompilowane w przeglądarce, a ich supersety (jak np. TypeScript dla JS, czy SASS dla CSS) nie, ale pomagają je usystematyzować i wygenerować przed załączeniem do strony. Jest jeszcze wiele języków, które w zamyśle nie mają nic wspólnego z technologiami webowymi, a dostały możliwość swojego zaistnienia w tym infosystemie dzięki WebAssembly.

HTML

Akronim z angielskiego Hyper Text Markup Language, to właśnie ten główny język od stron internetowych. Nie można go niczym zastąpić.* Jakich by narzędzi nie używać, zawsze musi być do przeglądarki internetowej wysłany dokument html. Na jego podstawie budowany jest model strony tzw. DOM, czyli Document Object Model. To nim manipuluje JavaScript, np. poprzez bibliotekę jQuery. Są w niej odwołania do wykonania różnych funkcji po załadowaniu DOM. Wtedy pisząc wywołanie używamy konstrukcji:

// JavaScript kod

$(document).ready(function(){ //a tu umieszczamy cały potrzebny kod });

HTML jest językiem znaczników. To, co widzi się w edytorze tekstu, aby zaistniało na stronie trzeba opisać, żeby przeglądarka wiedziała, jak ma traktować poszczególne elementy. I tak, na przykład słowa tworzące tytuł artykułu, aby zostały odczytany jako tytuł muszą trafić między znaczniki, w poniższym przykładzie h2, i tekście akapitu p.

<!-- HTML kod -->

<h2>Języki programowania stron WWW</h2>

<p>Strona Internetowa to HTML, reszta jest dodatkiem, acz bardzo ważnym...</p>

Dopiero wtedy wiadomo, że składają się one na tytuł, a kolejne na akapit. Więcej o języku można znaleźć pod tym odnośnikiem: MDN.

CSS

Kontynuując przykład, można się spodziewać, że tytuł wyświetli się zgodnie z naszymi oczekiwaniami. Najprawdopodobniej w osobnej linii i o większej czcionce od następującego po nim tekstu. Tak też jest, ale tylko za sprawą predefiniowanych styli w przeglądarkach, które jednak różnią się między sobą w tej kwestii.

Aby sprostać sztuce prezentowania słowa pisanego należy odpowiednio opisywać znaczniki html. H1, czyli nagłówek (ang. header) najwyższego poziomu, odpowiada głównemu tytułowi strony, a w odniesieniu do książki, jej tytułowi. H2 tytułom stron, artykułów, rozdziałów książek, a h3 ich podrozdziałom, podtytułem itd. H5 może być stosowane np. do nagłówków list. Należy pamiętać, żeby na stronie nagłówki występowały w logicznej kolejności. Numery przy H oznaczają ważność nagłówka, a nie jego wielkość, chociaż można odnieść takie wrażenie, ponieważ domyślnie każde H o większym numerze, jest mniejsze od poprzedniego. Bez zrozumienia tego do powiększania czcionki nagłówka wybierzemy nagłówek o mniejszym numerze i nie świadomie zaburzymy strukturę, która jest wykorzystywana przez czytniki dla osób niedowidzących, oraz roboty indeksujące pod SEO. Wielkość i inne cechy nagłówków, czy innych znaczników opisuje się w stylach. Przykład stylu dla nagłówka tej strony poniżej.

/* CSS kod */

h2 {
  font-family: 'PT Serif';
  font-weight: 700;
  font-size: 62px;
  line-height: 1;
  color: #252B31;
}

Stylizowanie znaczników koduje się najczęściej w osobno zapisywanych plikach z rozszerzeniem css, czyli w kaskadowych arkuszach stylów.

Kaskadowe odnosi się do hierarchii ważności stylizowania tego samego elementu kilka razy. Każdy później wczytany arkusz ma większe uprawnienie do nadpisania wcześniejszego stylu, o ile tamten nie ma nadanego jeszcze innego, specjalnego atrybutu, którego kolejny arkusz nie może znieść zwykłym ujęciem stylu znacznika. Ta hierarchia jest wyliczana w tzw. specyfikacji, gdzie znaczniki dostają też rangi ze względu na opis stylu przypisanego do nich identyfikatora i klas. Na koniec muszę wspomnieć o wyjątku zapisywanym jako !important, który podnosi rangę wybranego stylu. Więcej, tym razem po angielsku: MDN.

Co to jest wtyczka do WordPress?

Wtyczka, z ang. plugin, ma za zadanie ułatwić używanie WordPress. Na przykład taka ciasteczkowa wiadomość, pojawiająca się w wielu serwisach, która informuje o używaniu cookie, może być przykładem jednej z wielu wtyczek. WordPress nie generuje samodzielnie polityki prywatności. Trzeba ją stworzyć specjalnie dla swojej strony. Jeśli zbierane są informacje o odwiedzających, powinni oni zostać o tym poinformowani przy wejściu na stronę. Ponieważ poszczególne punkty polityki mogą się powtarzać na różnych stronach stworzono rozszerzenia, które pozwalają dostosować konkretną politykę do naszej strony uwzględniającą obecnie istniejące prawo. GDPR, CCPA, RODO, to akronimy nazw prawnych, które należy wpisać wyszukując wtyczkę do cookie.

Co w WordPress zastępują wtyczki?

Strony internetowe powstają w przeglądarkach z kodu. Zaawansowanie technologii webowych pozwala przyśpieszyć tworzenie tego kodu na podstawie implementacji istniejących rozwiązań. Programista jest w stanie napisać kod, dzięki któremu po otwarciu pierwszej ze stron pod wskazanym adresem pokaże się u dołu ekranu wiadomość o wybranej szacie graficznej. Zajmie to więcej czasu, niż dodanie do naszego WordPress wtyczki, której konfiguracja to głównie wpisanie tekstu do wyświetlenia. Całe kodowanie odpada, bo zrobił je już autor wybranej wtyczki. W dodatku do uruchomienia takiej wtyczki nie trzeba być programistą. Sam WordPress jest zaawansowanym zbiorem współdziałających skryptów z bazą danych, gdzie wtyczka jest niewielkim do niego dodatkiem zaprojektowanym dla tego specyficznego webowego ekosystemu. Są mniejszymi lub większymi kawałkami kodu o przeróżnych zastosowaniach. Część jest odpowiedzialna za pokazywanie elementów, część umieszcza dane poza naszymi oczami dla sprawnego jej działania oraz relacji w Internecie.

WordPressowe wtyczki marketingowe?

Wtyczki SEO są odpowiedzialne za udostępnianie danych dla robotów indeksujących strony. Nie są one graficzną reklamą dla naszych oczu, a w uproszczeniu informacją tekstową opisującą stronę bądź jej wycinek dla wyszukiwarek. Mają w większości specyficzne i ograniczone działanie.

Duże rozszerzenia WordPress

Są też bardzo zaawansowane i duże dodatki, np. kreatory stron Internetowych dla WordPress. Używa się je do tworzenia całych serwisów z logiką ich działania. Mimo swojego potencjału kreatory często tworzą nadmiar kodu, bo ich celem jest przede wszystkim efekt wizualny. Dlatego przy nich stosuje się dodatkowo tzw. optymizatory, dzięki którym przyspiesza się wyświetlenie strony. Przerzuca się zdjęcia na szybkie serwery, a powszechnie stosowane biblioteki pobiera z tzw. CDNów, wycina zbędny kod, zarządza generowaniem i wgrywaniem poszczególnych elementów z uwzględnieniem ich statycznego, bądź dynamicznego charakteru.

Używa się też rozszerzeń odpowiadających za bezpieczeństwo serwisu, ale też kopii danych. Standardowa instalacja WordPress zawiera w sobie kilka wtyczek. Można je wyłączyć, usunąć, wgrać inne, płatne lub bezpłatne, by otrzymać pożądany efekt naszej strony.

Taka jest właśnie potrzeba ich stosowania. Jeśli na stronie ma być galera zdjęć, to najprościej jest dodać zdjęcia i wybrać formę wyświetlania, a nie wpisywać kod, linijka po linijce dla każdego z osobna. WordPress ma blok, który odpowiada za zamieszczenie galerii. Wtyczka przyda się tylko, gdy funkcjonalność bloku okaże się dla nas niewystarczająca.

envelopephone-handset